poniedziałek, 24 lipca 2017

Ten ma to, a ten ma tamto

Ten ma to, a ten ma tamto

Czy marka jest ważna? Czy metki na ubraniach się liczą? Ogromne loga firm na odzieży to powracający trend. Czy ma sens? Czy jest nam to do czegokolwiek potrzebne? Nie obejdziemy się bez tego? Oczywiście i w tej dziedzinie życia różnimy się między sobą.
Pierwszą grupę stanowią ludzie - "fura, skóra i komóra" - typowi lanserzy, którzy poprzez ubrania chcą zakomunikować światu, że są lepsi. Pokazują na co ich stać. Ego zwycięża. Wciąż kupują i powiększają swą garderobę, powoli zatracając sens. Liczy się tylko to, aby inni mówili "wow". Powierzchowność charakteryzuje ten typ.
Natomiast druga grupa to kolekcjonerzy. Osoby, które kupują rzeczy markowe dla własnej przyjemności. Te zakupy są przemyślane. Osoby te wybierają propozycje ponadczasowe, klasyczne. Liczy się dla nich jakość. Absolutnie nie chodzi w tym przypadku o paradowanie z wielkim logiem.


Sama miałam przyjemność pracować w markowym salonie, gdzie ceny ubrań u niejednej osoby spowodowały zawrót głowy. Zadaje sobie pytanie czy warto?  Czy poczujemy się lepiej zakładając sukienkę za 2 tysiące. Co zmieni to w naszym życiu? Jaki ma być tego sens? Nigdy chyba tego nie zrozumiem... Poprzez ciuchy chcemy pokazać, że jesteśmy lepsi, mądrzejsi, zaradniejsi. "Ha! Mnie na to stać, a Ciebie nie. Osiągnęłam więcej." Straszne...
Jedyną rzeczą, o jakiej marzę jest torebka Chanel 2.55 (wiedziałyście?, że nazwa pochodzi od daty, w której powstała - luty 1955 roku). Jeżeli kiedyś zdecyduję się na owy zakup to tylko i wyłącznie ze względu na fakt, że jest to model tworzący historię mody, jest to ikona wśród torebek. Niesamowitym uczuciem byłoby ją później przekazać córce, wnuczce.
Jestem ciekawa Waszego głosu w tym temacie? Jaki macie pogląd na otaczające nas i wszechobecne loga?

Bluzka: Zara   Shorty: Pull&Bear   Torba: Reserved   Pierścionek: Apart

piątek, 14 lipca 2017

A capsule wardrobe - marynarka

A capsule wardrobe - marynarka

Coś "na plecy" to według mnie kolejny must have każdej garderoby. Wiem, że są gusta i guściki, ale ja zdecydowanie w tej kwestii preferuję większe, ala męskie marynarki. Taliowane, krótsze żakiety to zdecydowanie nie moja bajka. Są one dla mnie za "grzeczne". Uważam, że marynarki nadają stylizacjom tego czegoś, stylu, szyku, nutki nonszalancji. Ponadto uwielbiam, kiedy damskie outfity posiadają lekko męski charakter. Paradoksalnie mam wtedy wrażenie, że podkreślona jest nasza kobieca siła.

Jeżeli chodzi o kolor lub deseń na marynarkach, to pod tym względem jestem otwarta. Lubię rozwiązania stonowane jak i wyraziste. Najważniejszą kwestią jest to, aby w marynarce czuć się jak w drugiej skórze, aby czuć się swobodnie, absolutnie jej zdaniem nie jest usztywnienie nas. 
A czy u Was marynarki to również podstawa garderoby i dopełnienie wielu stylizacji?
 
 Marynarka: Mango  T-shirt: Zara  Shorty: Pull&Bear  Torba: Promod  Łańcuszek: Yes  Pierścionek: Apart

środa, 12 lipca 2017

Nieustające starania

Nieustające starania

Dobry wygląd to codzienna walka. Dobry wygląd to codzienna rutyna. Nie ma nic za darmo, nic nie zrobi się samo. Na nasz wygląd zewnętrzy wpływ ma dosłownie wszystko. Ważne jest właściwe odżywianie, odpowiednia pielęgnacja twarzy i ciała, ćwiczenia, ubiór, nasza równowaga wewnętrzna.
Wiemy nie od dziś, że nie ma ludzi brzydkich, są po prostu zaniedbani. Lenistwo i brak chęci wprowadzania zmian w naszym życiu powodują, że spoczywamy na laurach. Patrząc na zdjęcia gwiazd i celebrytów stwierdzamy krótko - photoshop. Może jest to racja, tylko jeśli my stanęlibyśmy obok osoby ze zdjęcia, ta postać prezentowałaby się bez poprawek nadal 100 razy lepiej od nas. Lubimy innym wytykać ich wady, ponieważ wiemy, że sami też je mamy i chcemy się dowartościować. W ten sposób trochę zwalniamy się z obowiązku starania się. Jeżeli inni nie są idealni, my też nie musimy być. Perfekcji jednak nie należy mylić z troską o siebie, o swoje ciało, o swoje zdrowie. Możemy w swoje codzienne, rutynowe zajęcia wprowadzić takie, które sprawią, że na pewno poczujemy się lepiej.

1. Manicure, pedicure.
2. Codzienny makijaż i demakijaż.
3. Picie wody z cytryną na czczo.
4. Maseczki.
5. Sport.
6. Spacery.
7. Czytanie książek.
8. Masaże.
9. Rozmowy z najbliższymi.
10. Medytacje.
11. Odprężające kąpiele.
12. Słuchanie ulubionej muzyki.


Dopiszcie do powyższej listy wszystko to, co uważacie za stosowne. Dbajmy o siebie, ale nie dążmy do wyimaginowanych ideałów. Starajmy się być najlepszą wersją siebie.


Sweter: Zara   Spódnica: Sh    Buty: Ryłko

środa, 5 lipca 2017

Wszystko na teraz

Wszystko na teraz

Jesteśmy tacy niespokojni, tacy niecierpliwi. Chcemy wszystko na teraz. Chcemy wszystko od zaraz. Już! Nie jesteśmy wytrwali, wcale a wcale. Zaczynamy coś robić, coś staje się dla nas priorytetem, po chwili jednak nadchodzi zwątpienie i zrezygnowani porzucamy to. Mamy wrażenie, że  kolejny raz tracimy nasz cenny czas, że nasze starania idą na marne. Ale chyba właśnie w życiu o to chodzi, żeby nieustannie do czegoś dążyć, o czymś marzyć, żeby gonić tego "króliczka". Gdybyśmy mieli to wszystko, co nam się tylko w tej naszej głowie nakreśli, czy wtedy bylibyśmy szczęśliwi? Mając wszystko na tacy? To byłoby zbyt proste. Nie odczulibyśmy tej prawdziwej satysfakcji i zadowolenia. Cieszmy się tym, co już mamy, co zostało nam dane, ale nadal podążajmy i osiągajmy.
Zostawiam Was z tym krótkim tekstem i mam nadzieję, że wywoła on chwilę refleksji.




Marynarka: Bershka   T-shirt: Stradivarius    Shorty: Pull&Bear

piątek, 30 czerwca 2017

W poszukiwaniu stylu - trochę boho

W poszukiwaniu stylu - trochę boho


Boho jest stylem, który uwielbiam latem. Zimą jakoś te wszystkie poncza, peleryny, kapelusze do mnie nie przemawiają. Na kimś wydają mi się super, jednak gdy sama zaczynam kombinować w chłodne dni z tym klimatem, dochodzi do modowej katastrofy.


Boho to dla mnie zwiewność, lekkość, dziewczęcość. Charakterystyczne dla tego stylu są liczne wiązania w odzieży i obuwiu, które uwielbiam. Za to nie za bardzo jestem fanką frędzli - wydają mi się już za bardzo kowbojskie. Najważniejszym atrybutem "dziewczyny boho" jest kapelusz, bez niego ani rusz. Gdy decydujecie się na zakup tego letniego gadżetu czytajcie metki, najczęściej bowiem kapelusze wykonywane są z papieru... a my płacimy za nie niebotyczne pieniądze.

Z tym stylem kojarzą mi się przede wszystkim zwiewne sukienki, jednak boho to także inne części garderoby. Ważne, aby ubrania zdobione były koronkami, wzorami, frędzlami. Bogata biżuteria w dużych ilościach to kolejna istotna cecha, jednak ja nie lubię przepychu w stylizacjach i tworząc outfity nie zawieram wszystkich cech jednego stylu. Nie wykorzystuję wszystkich możliwości. Lubię w stylizacjach mieszać różne klimaty, subtelnie przemycać kilka styli do jednego kompletnego stroju.

Jestem ciekawa, czy Wy lubicie boho? A poza tym jak mijają Wam wakacje?



Sukienka, kapelusz: Zara  Torba: Stradivarius  Buty: Badura

sobota, 24 czerwca 2017

Magia wyprzedaży

Magia wyprzedaży

Nadeszły długo wyczekiwane, nasze ukochane... Czas przecen to niesamowity okres w centrach handlowych. Kiedy przyjrzymy się temu wszystkiemu na spokojnie z boku, dostrzeżemy wtedy to szaleństwo panujące wokoło. Centra są niczym ule, a my jesteśmy latającymi owadami.


Jestem osobą, która kocha zakupy, a czas spędzany na uzupełnianiu garderoby sprawia mi przyjemność, jednak z chwilą rozpoczęcia się wyprzedaży, tracę cały zapał. Trochę mnie to przeraża. Serio... Te gigantyczne kolejki do przymierzalni, następnie jeszcze dłuższe kolejki do kas, a prezentacja sklepu pożal się boże, jakby przed chwilą przeszło tornado. Poza obowiązująca kolekcją, tyle dodatkowych ubrań przywiezionych z magazynów. Wszystko w nieładzie, a część rzeczy na podłogach. Nie wiadomo, na co się zdecydować. W związku z wszechobecnym rozgardiaszem, staram się, aby chociaż w mojej małej głowie panował porządek. Mam 3 proste zasady, których się trzymam, gdy chcę coś kupić w atrakcyjnej cenie na wyprzedażach.


Niezbędniki
Przed udaniem się na zakupy, kiedy na witrynach gości zapraszające S A L E, robię listę rzeczy niezbędnych, tych konkretnych, które są mi potrzebne i się tego po prostu trzymam. Uwierzcie ani ja, ani Wy nie potrzebujecie kolejnej bluzeczki, bluzuni, bluzeczuni z falbaneczkami na guziczki. Zdajemy sobie sprawę, że wszystkie potrzebujemy uniwersalnych, basicowych ubrań, jednak już na miejscu w sklepie porywa nas zakupowe szaleństwo i zapominamy o tym, czego tak naprawdę poszukujemy. Styrane wracamy do domów, otwieramy torby i okazuje się, że mamy dodatkowe, kompletnie niepotrzebne ubrania, których nigdy nie założymy, bo nie pasują do naszego stylu i pozostałej części garderoby. Koniecznie nauczmy się robić listę rzeczy niezbędnych: biała marynarka, czarny t-shirt, skórzane sandałki. W momencie wejścia do sklepu skupiamy się tylko i wyłącznie na tych rzeczach. Szukamy wzrokiem pożądanych kolorów i tylko w tych kierunkach podążamy. Oczywiście fajnie jest kupić sobie jakąś perełkę, ot coś, co nam się po prostu spodobało, ale takie rzeczy zostawmy na koniec.


Nie barachło
Kolejna zasada dotyczy tego, aby na wyprzedażach skupić się na rzeczach dobrej jakości, które posłużą nam na dłużej niż 2 prania. Moim zdaniem wyprzedaże są po to, aby móc pozwolić sobie na ubrania, na które na przykład szkoda nam pieniędzy i uważamy, że ich cena początkowa widniejąca na metkach jest po prostu za wysoka. Żadne bluzki z chamskiego poliestru w tym wypadku nie wchodzą w rachubę.


Niekoniecznie na teraz
Moja mama zawsze śmieje się ze mnie, kiedy na zimowych wyprzedażach kupuję krótkie spodenki, a wraz z letnimi wracam z zimowym płaszczem. Dlaczego to robię? Ubrania, które nie są do noszenia na teraz są najtańsze. Takim sposobem na aktualny okres wakacyjny mam 3 pary jeansowych szortów, których ceny wahały się w granicach 29-39 zł. Czy nie było warto? Oczywiście, że było! Kiedy nadeszły cieplejsze dni, z satysfakcją patrzyłam na swoje spodenki kupione wcześniej. Niczym nie różniły się od jeansowych szortów z najnowszej kolekcji, których ceny wahały się od 89 zł do nawet 139 zł!


Oj, ja dobrze wiem, że ceny kuszą. Okres promocji to żniwa dla przemysłu odzieżowego. Także drogie Panie na wyprzedażach rozsądnie. Kupujemy z głową, nie sercem. Powodzenia w poszukiwaniach. Życzę owocnych łowów.
 

  Bluzka, torebka: Zara   Spodenki: H&M   Buty: Mango
Copyright © 2016 Pugslovefood&fashion , Blogger